Google dokumentuje Web Search Service API. Pełny indeks tylko dla partnerów z umową

Google po cichu opublikował dokumentację nowego interfejsu o nazwie Web Search Service API, który zwraca pełne wyniki wyszukiwania z całego indeksu w formacie JSON. Haczyk jest jeden, ale zasadniczy: dostęp mają wyłącznie „partnerzy programatyczni” z podpisaną umową, a Google nie podaje ani cennika, ani sposobu, w jaki taką umowę można zawrzeć. Równolegle tyka zegar dla dotychczasowego Custom Search JSON API, które 1 stycznia 2027 roku przestanie działać dla obecnych klientów.

Co dokładnie pojawiło się w dokumentacji

Strony przeglądowa i referencyjna Web Search Service API zostały zaktualizowane 9 września 2026 roku, a na ich istnienie jako pierwszy zwrócił uwagę serwis Search Engine Journal w publikacji z 11 września. Opis usługi jest lakoniczny: interfejs „pozwala partnerom programatycznym tworzyć strony i aplikacje, które pobierają i wyświetlają wyniki wyszukiwania Google”. Zapytania można wysyłać przez REST albo gRPC, a odpowiedź przychodzi jako JSON z listą wyników, informacjami o czasie wykonania i metadanymi.

Warunki wstępne wymienione w dokumentacji są trzy. Po pierwsze, aktywny projekt w Google Cloud. Po drugie, klucz API wygenerowany w konsoli Google Cloud. Po trzecie, i to jest sedno, „wyznaczony identyfikator client_id powiązany z umową partnerską”. Bez tego identyfikatora żadne zapytanie nie przejdzie, a dokumentacja w żadnym miejscu nie tłumaczy, jak zostać partnerem, do kogo napisać ani ile to kosztuje.

Ciekawy jest też wymóg przekazywania w każdym zapytaniu kontekstu użytkownika końcowego, w tym jego adresu IP. Oznacza to, że API zostało zaprojektowane pod klasyczną syndykację: partner obsługuje własnych użytkowników, a Google widzi, skąd pochodzi ruch, i dostosowuje wyniki (oraz zapewne rozliczenia) do rzeczywistego odbiorcy, nie do serwera pośredniczącego.

Kluczowe parametry Web Search Service API

Dokumentacja referencyjna metody search opisuje strukturę zapytania i odpowiedzi dość szczegółowo. Poniższa tabela zbiera najważniejsze pola.

Element Szczegóły z dokumentacji
Protokół REST lub gRPC, odpowiedź w JSON
Wymagane pola zapytania clientContext (kontekst klienta), userContext (kontekst użytkownika, w tym IP), searchQuery (parametry zapytania)
Liczba wyników pageSize od 1 do 20, domyślnie 10
Paginacja pageToken w zapytaniu, nextPageToken w odpowiedzi (pusty, gdy nie ma kolejnych stron)
Pola pojedynczego wyniku title, htmlTitle, displayUrl, shortenedDisplayUrl, snippet, htmlSnippet, mimeType, fileFormat
Metadane wyszukiwania searchDuration, totalResults (szacunkowa liczba wyników), formattedTotalResults, correctedQuery (poprawiona pisownia)
Monitoring API Dashboard w konsoli Google Cloud
Cennik i limity Brak jakichkolwiek informacji
Data aktualizacji dokumentacji 9 września 2026

Warto zauważyć, czego w odpowiedzi nie ma. Nie ma pól odpowiadających funkcjom SERP, takim jak AI Overviews, panele wiedzy, wyniki lokalne czy karuzele wideo. Interfejs zwraca „dziesięć niebieskich linków” w wersji czystej: tytuł, adres, snippet, typ pliku. To wynik organiczny w stanie surowym, jaki znały wyszukiwarki dwadzieścia lat temu, tyle że pochodzący z aktualnego indeksu Google.

Kontekst: koniec Custom Search JSON API

Nowa dokumentacja nie wzięła się znikąd. W styczniu 2026 roku Google zamknął Custom Search JSON API dla nowych klientów. Był to przez lata jedyny oficjalny sposób na pobieranie wyników Google programistycznie, z limitem 100 darmowych zapytań dziennie i stawką 5 dolarów za każdy kolejny tysiąc, do 10 tysięcy zapytań na dobę. Obecni użytkownicy dostali termin: 1 stycznia 2027 roku usługa przestaje działać.

W komunikacie o zamknięciu firma wskazała dwie drogi. Kto potrzebuje przeszukiwać maksymalnie 50 domen, ma przejść na Vertex AI Search. Kto potrzebuje „całego indeksu”, ma wypełnić formularz zainteresowania „pełnym rozwiązaniem do przeszukiwania sieci”. Przez osiem miesięcy nikt publicznie nie wiedział, jak to rozwiązanie wygląda. Teraz wiadomo: to Web Search Service API, a wejście do niego nie prowadzi przez formularz w konsoli, tylko przez umowę partnerską negocjowaną indywidualnie.

Dla porównania, Programmable Search Element, czyli wbudowywana w stronę wyszukiwarka, pozostaje dostępny, ale również z ograniczeniem do 50 domen. Innymi słowy, Google zostawia publiczne narzędzia do przeszukiwania własnej witryny lub małego zestawu serwisów, a dostęp do pełnej sieci przenosi za drzwi, do których klucz wydaje sam.

Dlaczego Google robi to teraz

Trudno nie łączyć tej publikacji z sytuacją prawną firmy w Stanach Zjednoczonych. Sędzia Amit Mehta we wrześniu 2025 roku orzekł środki zaradcze w sprawie monopolu wyszukiwarkowego, a 5 grudnia 2025 roku wydał ostateczny wyrok z 95-stronicowym uzasadnieniem. Google ma udostępniać „kwalifikowanym konkurentom” część danych z indeksu wyszukiwania oraz danych o interakcjach użytkowników, a także oferować syndykację wyników wyszukiwania i reklam w wyszukiwarce „na zwykłych warunkach komercyjnych, spójnych z obecnymi usługami syndykacji Google”. Środki obowiązują przez sześć lat od wejścia wyroku w życie, a nad zgodnością czuwa komitet techniczny.

Sąd zaznaczył przy tym, że pojęcie kwalifikowanego konkurenta obejmuje firmy będące „funkcjonalnymi odpowiednikami” uczestników rynku wyszukiwarek ogólnych, w tym podmioty z sektora generatywnej AI. Web Search Service API wygląda jak techniczna implementacja właśnie tej syndykacji: znormalizowany interfejs, przez który uprawniony podmiot dostaje wyniki organiczne, oraz warstwa umowna, która decyduje, kto jest uprawniony.

Jest też drugi wątek, czysto biznesowy. Wyniki wyszukiwania stały się paliwem dla asystentów AI. Każdy model, który ma „przeszukać internet” w odpowiedzi na pytanie użytkownika, potrzebuje świeżego indeksu, a zbudowanie własnego jest kosztowne. Microsoft zamknął publiczne Bing Search API 11 sierpnia 2025 roku i przeniósł tę funkcję do płatnego „groundingu” w usługach Azure AI. Google z kolei pod koniec 2025 roku pozwał SerpApi, jednego z największych dostawców scrapowanych wyników Google. Kierunek jest jasny: obaj giganci chcą, żeby dostęp do ich indeksu był licencjonowany, opomiarowany i kontrolowany, a nie pobierany bez umowy.

Co to znaczy dla SEO i AIO

Dla większości specjalistów SEO w Polsce bezpośredni wpływ jest ograniczony, bo mało kto budował własne narzędzia na Custom Search JSON API. Pośredni wpływ może być jednak duży i warto go rozłożyć na trzy warstwy.

Narzędzia do monitoringu pozycji

Komercyjne rank trackery od lat nie korzystają z oficjalnego API, tylko ze scrapowania lub z pośredników pokroju SerpApi czy DataForSEO. Publikacja partnerskiego interfejsu nie zmienia ich modelu z dnia na dzień, ale pokazuje, że Google buduje infrastrukturę, w której legalny dostęp jest możliwy, a pozwy wobec scraperów zyskują mocniejszy argument: „istnieje oficjalna droga, z niej nie skorzystaliście”. Jeśli w ciągu roku któryś z dużych dostawców danych ogłosi umowę partnerską, ceny i jakość danych SERP w branży mogą się przesunąć w obie strony jednocześnie. Kto śledzi pozycje własnymi skryptami, jak w naszym poradniku o monitoringu pozycji w Google Sheets i Apps Script, powinien mieć plan B na wypadek zaostrzenia blokad.

Widoczność w asystentach AI

To warstwa najważniejsza z perspektywy AIO. Jeżeli Web Search Service API stanie się kanałem, przez który zewnętrzne modele językowe pobierają wyniki Google, to organiczne pozycje w Google zaczną bezpośrednio decydować o tym, co asystent partnera zobaczy i zacytuje. Dziś ekosystem jest rozproszony: ChatGPT korzysta głównie z Binga i własnego indeksu, Perplexity łączy własny crawler z zewnętrznymi źródłami, a Gemini siedzi na indeksie Google. Szerzej opisaliśmy te różnice w porównaniu Perplexity vs ChatGPT Search. Każdy nowy partner z dostępem do pełnego indeksu Google to kolejny asystent, w którym klasyczne SEO pod Google ma znaczenie.

Warto tu zwrócić uwagę na format odpowiedzi. API zwraca title, snippet i adres, nic więcej. Model językowy, który dostaje taki pakiet, ocenia stronę na podstawie tytułu i fragmentu, zanim w ogóle ją odwiedzi. Tytuł SEO i pierwsze zdania treści, z których Google buduje snippet, stają się w tym scenariuszu jedynym „streszczeniem”, jakie asystent widzi na etapie selekcji źródeł. To argument za precyzyjnymi, treściwymi tytułami i wstępami, które od razu odpowiadają na pytanie, a nie za clickbaitem.

Rynek regulowany, nie wolny

Najbardziej prawdopodobny scenariusz jest taki, że w gronie partnerów znajdą się podmioty wskazane przez amerykański sąd oraz komercyjni licencjobiorcy, z którymi Google od lat ma umowy syndykacyjne (na wynikach Google działa choćby Startpage czy część wyszukiwarek operatorskich). W Unii Europejskiej dochodzi trzeci wektor: obowiązki Google jako strażnika dostępu na mocy DMA, które już wymusiły przebudowę wyników komercyjnych w EOG. Nie jest wykluczone, że Komisja Europejska zapyta, na jakich zasadach europejskie wyszukiwarki i firmy AI mogą ubiegać się o client_id.

Chronologia: jak Google zamykał publiczny dostęp do wyników

Publikacja z 9 września jest kolejnym krokiem w procesie, który trwa od kilku lat. Zestawienie najważniejszych dat pokazuje, że kierunek był widoczny od dawna.

Data Wydarzenie
11 sierpnia 2025 Microsoft wyłącza publiczne Bing Search API, zostawiając płatny grounding w Azure AI
Wrzesień 2025 Google wyłącza parametr num=100 w wynikach; rank trackery tracą możliwość pobrania 100 wyników jednym zapytaniem
2 września 2025 Sędzia Mehta ogłasza środki zaradcze w sprawie monopolu Google, w tym syndykację wyników i udostępnianie danych indeksu
Listopad 2025 Google pozywa SerpApi za masowe pobieranie wyników wyszukiwania
5 grudnia 2025 Ostateczny wyrok w sprawie USA przeciwko Google; sześć lat obowiązywania środków, komitet techniczny
Styczeń 2026 Custom Search JSON API zamknięte dla nowych klientów; zapowiedź „pełnego rozwiązania” dla potrzebujących całego indeksu
9 września 2026 Aktualizacja dokumentacji Web Search Service API: interfejs wyłącznie dla partnerów z umową
1 stycznia 2027 Planowane wyłączenie Custom Search JSON API dla dotychczasowych klientów

Perspektywa polskiego rynku

W Polsce Custom Search JSON API było wykorzystywane głównie w trzech miejscach: w wewnętrznych skryptach agencji do szybkiego sprawdzania indeksacji i pozycji na małą skalę, w narzędziach do wykrywania duplikatów treści oraz w prototypach asystentów AI, które potrzebowały „jakiegokolwiek” dostępu do wyników sieciowych bez budowania własnego crawlera. Limit 10 tysięcy zapytań dziennie i stawka 5 dolarów za tysiąc sprawiały, że nikt nie budował na tym pełnowymiarowego produktu, ale jako narzędzie pomocnicze interfejs był popularny.

Po 1 stycznia 2027 roku te integracje przestaną działać. Realne alternatywy to trzy: przejście na pośredników scrapujących (z ryzykiem prawnym, które po pozwie wobec SerpApi trudno lekceważyć), przejście na Vertex AI Search w ograniczonym zakresie 50 domen (co dla większości zastosowań SEO nie ma sensu) albo skorzystanie z API innych wyszukiwarek, na przykład Brave Search API, które od 2025 roku przejęło sporą część klientów po zamknięciu Bing Search API. Żadna z tych opcji nie daje jednak tego, co dawał oficjalny dostęp do indeksu Google, czyli wyników identycznych z tym, co widzi użytkownik w Polsce.

Reakcje branży

Pierwsze komentarze w środowisku SEO i deweloperskim koncentrują się na braku przejrzystości. Search Engine Journal podkreśla w swojej relacji, że „strony nie podają, jak firma może zostać partnerem”. Na forach programistów, gdzie od stycznia użytkownicy Custom Search JSON API pytali, co dalej z ich integracjami, pojawiło się rozczarowanie: zamiast publicznego następcy z cennikiem dostali dokumentację produktu, o który nie da się po prostu poprosić w konsoli.

Część komentujących zwraca uwagę na pozytyw. Sam fakt istnienia znormalizowanego API do pełnych wyników, z pełną dokumentacją pól i paginacji, oznacza, że Google przygotowało się na skalowanie syndykacji poza kilku historycznych partnerów. Dotychczas takie integracje były negocjowane jednostkowo, z niestandardowymi interfejsami. Publiczna dokumentacja to sygnał, że partnerów ma być więcej.

Dostawcy danych SERP milczą. Ani SerpApi, ani DataForSEO, ani producenci popularnych rank trackerów nie odnieśli się publicznie do nowej dokumentacji. W ich interesie jest, żeby temat nie nabrał rozgłosu, dopóki nie wiadomo, czy ktokolwiek z nich może liczyć na status partnera.

Co dalej

Najbliższe miesiące przyniosą kilka konkretnych punktów kontrolnych. Pierwszy to 1 stycznia 2027 roku, kiedy Custom Search JSON API zostanie wyłączone dla obecnych klientów; do tego czasu Google musi albo otworzyć formalną ścieżkę partnerską dla małych firm, albo pogodzić się z tym, że część z nich przejdzie na scrapowanie. Drugi to raporty komitetu technicznego nadzorującego wykonanie wyroku w USA, z których może wynikać, ile podmiotów faktycznie uzyskało dostęp do syndykacji i na jakich warunkach. Trzeci to ewentualne ogłoszenia firm AI: gdyby którykolwiek z dużych asystentów poinformował o przejściu na wyniki Google, byłby to jeden z najważniejszych sygnałów dla całej branży AIO w tym roku.

Dla właścicieli witryn praktyczny wniosek jest prosty i nie zależy od tego, kto zostanie partnerem: tytuły i snippety stron trzeba pisać tak, jakby były jedynym, co odbiorca zobaczy. Bo w coraz większej liczbie kanałów tak właśnie jest.

FAQ

Czym jest Web Search Service API?

To udokumentowany przez Google interfejs REST/gRPC, który zwraca w formacie JSON pełne wyniki wyszukiwania Google z całego indeksu: tytuły, adresy, snippety, typ pliku oraz metadane, takie jak szacunkowa liczba wyników i poprawiona pisownia zapytania. Dokumentacja została zaktualizowana 9 września 2026 roku.

Kto może korzystać z Web Search Service API?

Wyłącznie „partnerzy programatyczni” z umową partnerską. Każde zapytanie musi zawierać identyfikator client_id powiązany z tą umową, obok projektu Google Cloud i klucza API. Dokumentacja nie opisuje procesu zostania partnerem ani cennika.

Co się stanie z Custom Search JSON API?

Interfejs jest zamknięty dla nowych klientów od stycznia 2026 roku, a obecni użytkownicy mogą z niego korzystać do 1 stycznia 2027 roku. Google kieruje ich do Vertex AI Search (do 50 domen) lub do formularza zainteresowania pełnym rozwiązaniem, którym w praktyce jest Web Search Service API.

Czy to ma związek z procesem antymonopolowym w USA?

Google tego nie potwierdza, ale ostateczny wyrok sędziego Mehty z grudnia 2025 roku nakazuje firmie oferować syndykację wyników wyszukiwania kwalifikowanym konkurentom, w tym firmom z sektora generatywnej AI, na zwykłych warunkach komercyjnych. Znormalizowane, udokumentowane API do pełnych wyników jest naturalnym narzędziem realizacji takiego obowiązku.

Co powinien zrobić właściciel strony lub agencja SEO?

Nic pilnego po stronie technicznej. Warto natomiast sprawdzić, czy używane narzędzia do monitoringu pozycji nie opierają się na Custom Search JSON API, oraz zadbać o tytuły i wstępy stron, bo w kanałach syndykacyjnych i w asystentach AI to często jedyne elementy, na podstawie których źródło jest wybierane do cytowania.