Wyszukiwarki AI zacytowały zmyślone pojęcie w tydzień. Badanie Fudan

Osiem z dziesięciu wyszukiwarek AI zaczęło cytować pojęcie, które nie istnieje, w ciągu zaledwie tygodnia od jego „opublikowania” w sieci. Badacze z Uniwersytetu Fudan wymyślili fikcyjny „Cactus Gravity Protocol”, opisali go w kilku wpisach na otwartych platformach i obserwowali, jak ChatGPT, Perplexity, Grok i Google AI zaczynają linkować do tych tekstów jako do źródeł. Wnioski z preprintu uderzają wprost w fundamenty GEO: o tym, co trafia do odpowiedzi AI, w dużej mierze decyduje miejsce publikacji, a nie jej prawdziwość.

Kontekst: skąd wzięło się to badanie

Preprint trafił do serwisu arXiv 8 października 2026 roku (identyfikator 2610.11932), a szerszą uwagę branży zyskał dopiero 19 października, gdy jego wyniki szczegółowo omówił serwis Search Engine Journal. Zespół z Uniwersytetu Fudan w Szanghaju prowadził eksperymenty w marcu i kwietniu 2026 roku, czyli przed 15 maja, kiedy Google doprecyzował, że jego zasady dotyczące spamu obejmują również próby manipulowania odpowiedziami generatywnymi w wyszukiwarce.

Pytanie badawcze było proste i dla każdego specjalisty od widoczności w AI bardzo praktyczne: czy da się, bez budżetu i bez zaplecza, wprowadzić do odpowiedzi wyszukiwarek AI zupełnie nową informację, publikując ją na stronach, które te narzędzia i tak najczęściej cytują? Odpowiedź, przynajmniej dla pojęcia, o którym w sieci nie było wcześniej żadnych treści, brzmi: tak, i to szybko.

Temat nie jest nowy w teorii. O tym, że modele językowe potrafią powtarzać nieprawdziwe informacje o firmach, pisaliśmy już w tekście o halucynacjach AI na temat marki. Nowością jest to, że tym razem mamy kontrolowany eksperyment z liczbami dla konkretnych narzędzi, a nie pojedyncze anegdoty ze zrzutami ekranu.

Jak przebiegał eksperyment

Etap 1: mapa cytowanych źródeł

W marcu badacze zadali 120 pytań dziesięciu wyszukiwarkom AI i zapisali, które serwisy są cytowane w odpowiedziach. Cztery narzędzia zaklasyfikowano jako „anglojęzyczne” (ChatGPT, Perplexity, Grok oraz Google AI, przy czym autorzy nie precyzują, który dokładnie produkt Google był testowany), a sześć jako „chińskojęzyczne”, w tym Doubao i DeepSeek.

Wyniki pierwszego etapu same w sobie są ciekawe. Najczęściej cytowanym serwisem dla Google AI i Groka okazał się Reddit, dla Perplexity YouTube, a dla ChatGPT Wikipedia. Co istotne, od sześciu do dziesięciu spośród dziesięciu najczęściej cytowanych domen każdego narzędzia przyjmowało treści od zwykłych użytkowników. Innymi słowy, większość „autorytetów”, na których opierają się odpowiedzi AI, to platformy otwarte na publikację przez każdego.

Etap 2: wybór platform do publikacji

W kwietniu zespół przetestował 22 platformy publikacyjne pod kątem tego, jak łatwo założyć na nich konto i opublikować wpis. Najprostsze okazały się Medium, GitHub, LinkedIn i Facebook. Reddit był trudniejszy z powodu wymogów dotyczących karmy i rygorystycznego usuwania treści. Dla każdego narzędzia wybrano najczęściej cytowany serwis, na którym nowe konto mogło publikować. W efekcie powstała lista dziewięciu witryn, w tym Medium, YouTube i chiński portal Sohu.

Etap 3: zasianie trzech tematów

Badacze przygotowali treści na trzy tematy:

  • fikcyjne pojęcie naukowo brzmiące, „Cactus Gravity Protocol”,
  • pytanie opiniotwórcze: czy AI zastąpi młodszych programistów w ciągu pięciu lat,
  • wymyśloną klawiaturę, czyli nieistniejący produkt.

Szkice wygenerowano w ChatGPT, a następnie ręcznie poprawiono. Każdy tekst zawierał „znaczniki”, czyli celowo zmyślone nazwiska i liczby, dzięki którym można było jednoznacznie sprawdzić, czy wyszukiwarka powtarza informacje z zasianych wpisów. Przed publikacją zespół upewnił się, że żadne z narzędzi nie udziela merytorycznej odpowiedzi na fikcyjne tematy i nie zna podstawionych szczegółów. Po publikacji przez tydzień codziennie zadawano po pięć pytań na każdy temat we wszystkich dziesięciu narzędziach.

Kluczowe fakty i liczby

Najważniejszy wynik: w ciągu tygodnia osiem z dziesięciu narzędzi zacytowało wpisy o Cactus Gravity Protocol, w tym wszystkie cztery wyszukiwarki anglojęzyczne. Poniższa tabela pokazuje, jak często poszczególne narzędzia linkowały do zasianych treści (licząc od pierwszego cytowania do siódmego dnia) oraz jak często powtarzały podstawione, zmyślone szczegóły.

Narzędzie Odpowiedzi z linkiem do zasianych wpisów Odpowiedzi z podstawionym szczegółem
Grok 30 z 32 53%
Google AI 15 z 33 6%
Perplexity 13 z 35 0%
ChatGPT 7 z 20 10%

Łącznie, we wszystkich dziesięciu narzędziach i trzech tematach, 176 z 1004 odpowiedzi udzielonych w ciągu tygodnia zawierało link do zasianych wpisów. To mniej więcej co szósta odpowiedź.

Pozostałe dwa tematy poszły znacznie gorzej. Wpisy opiniotwórcze o programistach zacytował spośród anglojęzycznych narzędzi wyłącznie Perplexity, w 11,4% odpowiedzi. Fikcyjnej klawiatury w ciągu tygodnia nie zacytowało żadne z czterech anglojęzycznych narzędzi. Autorzy zaznaczają jednak, że nie potrafią rozdzielić wpływu samego tematu, poziomu konkurencji i rodzaju pytania, bo wszystkie trzy czynniki zmieniały się jednocześnie.

Miejsce publikacji ważniejsze niż liczba wpisów

Druga seria testów dotyczyła tego, gdzie i ile publikować. W teście par pięć mało znanych miejsc wakacyjnych opisano jednocześnie na serwisie często cytowanym przez AI i na serwisie cytowanym rzadko. Za każdym razem to wpis na popularnej platformie jako pierwszy doprowadził do cytowania lub powtórzenia podstawionego szczegółu.

Wynik dla mniej widocznych stron jest otrzeźwiający dla właścicieli blogów. W najlepszym przypadku na rzadko cytowanym serwisie potrzeba było 20 wpisów, żeby cokolwiek się wydarzyło. Z kolei 40 wpisów opublikowanych na samodzielnie hostowanej stronie na WordPressie nie przyniosło przez siedem dni ani jednego odniesienia w odpowiedziach AI.

W teście wolumenu na portalu Sohu sześć fikcyjnych tematów otrzymało od 1 do 20 wpisów. Łączna liczba cytowań we wszystkich narzędziach rosła wraz z liczbą wpisów, od 24 do 128. ChatGPT nie zacytował jednak żadnego z tych tekstów, a Google AI robił to tylko przy trzech tematach z najmniejszą liczbą publikacji. Autorzy podkreślają, że to korelacja, a nie dowód przyczynowości, bo każdy poziom wolumenu dotyczył innego tematu.

Pakiet GEO za 14 dolarów

Najbardziej medialny fragment badania dotyczy rynku usług. Zespół kupił od chińskiego dostawcy usług GEO pakiet publikacji za 14 dolarów. Wszystkie 13 wpisów pojawiło się w sieci w ciągu około 28 minut, a odpowiedź Doubao zawierała podstawiony szczegół już w ciągu godziny. Badacze przedstawiają to jako jeden potwierdzony przypadek, a nie wskaźnik skuteczności, ale sam fakt, że taki pakiet jest dostępny w cenie obiadu, mówi sporo o stanie rynku.

Co to znaczy dla SEO i AIO

Dla osób zajmujących się optymalizacją pod wyszukiwarki generatywne badanie potwierdza kilka rzeczy, które dotąd były raczej intuicją niż danymi.

1. Puste pole informacyjne wypełnia pierwszy, kto je zajmie

Jedynym tematem, który wszystkie anglojęzyczne narzędzia zacytowały w ciągu tygodnia, był ten, o którym w sieci nie było żadnych innych treści. Gdy model nie ma konkurencyjnych źródeł, bierze to, co znajdzie. Dla marek to dwustronna lekcja: niszowe zapytania o Twoją firmę, produkt czy metodologię mogą zostać „zdefiniowane” przez kogokolwiek, kto opublikuje o nich tekst w odpowiednim miejscu. Jeśli nie zrobisz tego Ty, może zrobić to konkurent albo przypadkowy użytkownik forum.

2. Platforma ma znaczenie, Twoja domena mniej

Wynik z 40 wpisami na WordPressie bez żadnego cytowania warto zapamiętać. Własny blog jest fundamentem wiarygodności, ale w krótkim horyzoncie to obecność na serwisach, z których dane narzędzie i tak czerpie (Reddit, YouTube, Wikipedia, Medium, LinkedIn), decyduje o tym, czy treść trafi do odpowiedzi. Różnice między narzędziami są przy tym duże, co opisywaliśmy przy okazji porównania cytowań w Perplexity i ChatGPT Search. Strategia „jeden kanał dla wszystkich wyszukiwarek AI” po prostu nie działa.

3. Cytowanie to nie to samo co przejęcie treści

Ciekawa jest rozbieżność między linkowaniem a powtarzaniem szczegółów. Perplexity linkował do zasianych wpisów w 13 z 35 odpowiedzi, ale nie powtórzył ani jednego zmyślonego szczegółu. Grok z kolei niemal zawsze linkował i w ponad połowie odpowiedzi przenosił podstawione dane. To sugeruje, że niektóre narzędzia traktują pojedyncze źródło z większą ostrożnością przy syntezie odpowiedzi, nawet jeśli wyświetlają je jako przypis. Przy monitorowaniu widoczności w AI warto więc mierzyć osobno obecność w źródłach i faktyczne przejęcie komunikatu.

4. Manipulacja jest tania, ale ryzykowna

Pakiet za 14 dolarów i godzina do efektu brzmią kusząco dla każdego, kto szuka szybkich wyników. Trzeba jednak pamiętać, że Google od maja wprost zalicza próby manipulowania odpowiedziami generatywnymi do naruszeń zasad dotyczących spamu, o czym pisaliśmy w analizie polityki spamu Google wobec AI Overviews. W przewodniku po funkcjach AI w wyszukiwarce Google stwierdza też, że zabieganie o nieautentyczne „wzmianki” jest mniej pomocne, niż mogłoby się wydawać, i odsyła do podstawowych systemów rankingowych oraz antyspamowych. Eksperyment Fudan przeprowadzono przed tym doprecyzowaniem, więc jego wyniki nie mówią nic o tym, jak skuteczne są dziś zabezpieczenia.

5. Ochrona reputacji staje się zadaniem SEO

Skoro fikcyjna informacja może trafić do odpowiedzi AI w tydzień, to w ten sam sposób może trafić tam nieprawdziwa informacja o Twojej firmie. Regularne zadawanie wyszukiwarkom AI pytań o własną markę, produkty i kluczowych ludzi przestaje być ciekawostką i staje się elementem higieny. Dobrą praktyką jest też publikowanie jednoznacznych, faktograficznych treści o firmie (strony „o nas”, specyfikacje, FAQ) zarówno na własnej domenie, jak i na profilach w serwisach, które dane narzędzie cytuje najczęściej.

Ograniczenia, o których trzeba pamiętać

Autorzy sami podkreślają, że ich wyniki dotyczą konkretnych tematów i nie należy ich traktować jako ogólnych reguł. Kilka zastrzeżeń jest szczególnie ważnych:

  • Żaden z testowanych tematów nie był prawdziwą marką ani produktem, więc badanie nie pokazuje, czy ten sam mechanizm zadziała przy zapytaniach markowych, także tych o słabo opisane firmy.
  • Fikcyjny produkt, czyli temat najbliższy realiom e-commerce, w anglojęzycznych narzędziach nie został zacytowany wcale.
  • Dokładne wskaźniki mogą się zmieniać wraz z aktualizacjami narzędzi, a testy prowadzono pół roku temu.
  • Próby są małe: od 20 do 35 odpowiedzi na narzędzie w głównym teście.
  • Nie wiadomo, który produkt Google został przetestowany (AI Overviews, AI Mode czy Gemini).

Te zastrzeżenia nie unieważniają głównej obserwacji, ale ustawiają ją we właściwych proporcjach. Badanie pokazuje podatność systemów na „pustych” tematach, a nie gotowy przepis na przejęcie odpowiedzi w konkurencyjnej kategorii.

Reakcje branży i platform

Badacze poinformowali o wynikach wszystkie dziesięć platform. Według autorów odbiór zgłoszenia potwierdziły zespoły ChatGPT, Perplexity i Google AI. Żadna z firm nie opublikowała dotąd szczegółowego komentarza do preprintu.

W branży SEO badanie odczytywane jest na dwa sposoby. Część komentatorów widzi w nim potwierdzenie, że GEO w wydaniu „spamerskim” będzie przez jakiś czas skuteczne, szczególnie w długim ogonie zapytań, gdzie konkurencja informacyjna jest znikoma. Inni zwracają uwagę, że to samo badanie pokazuje granice tej metody: temat opiniotwórczy i produktowy przebijały się z trudem, a ChatGPT zupełnie zignorował wolumenowe publikacje na Sohu. Jak zauważa Search Engine Journal, jedynym tematem, który przebił się do wszystkich anglojęzycznych narzędzi, był ten, który istniał wyłącznie w postach badaczy.

Z perspektywy polskiego rynku warto dodać jedną rzecz. Polskojęzyczny internet jest znacznie mniejszy niż anglojęzyczny, a więc liczba „pustych” zapytań, na które AI nie ma wielu źródeł, jest proporcjonalnie większa. To oznacza zarówno większą szansę dla marek, które aktywnie budują swoją obecność informacyjną, jak i większe ryzyko, że ktoś zrobi to za nie.

Co dalej

Preprint nie przeszedł jeszcze recenzji naukowej, a Search Engine Journal zapowiada aktualizację swojego omówienia, jeśli poprawiona wersja pracy zmieni wnioski. Warto obserwować trzy wątki:

  • reakcję dostawców AI, w tym ewentualne zmiany w sposobie ważenia pojedynczych, świeżych źródeł z platform otwartych na publikację,
  • egzekwowanie zasad Google wobec manipulacji odpowiedziami generatywnymi, które formalnie obowiązują od maja,
  • kolejne badania na prawdziwych markach, bo to one odpowiedzą na pytanie, które dla praktyków jest najważniejsze: czy ten mechanizm działa także tam, gdzie istnieje konkurencja informacyjna.

Do tego czasu najrozsądniejsza strategia pozostaje niezmienna: budować kompletną, spójną i prawdziwą informację o marce w miejscach, z których korzystają wyszukiwarki AI, regularnie sprawdzać, co mówią o nas modele, i nie kupować skrótów, które dziś działają, a jutro mogą zostać uznane za spam.

FAQ

Czym był „Cactus Gravity Protocol” w badaniu Uniwersytetu Fudan?

To fikcyjne pojęcie wymyślone przez badaczy na potrzeby eksperymentu. Przed publikacją żadne z dziesięciu testowanych narzędzi nie miało o nim informacji. Po zasianiu kilku wpisów na często cytowanych platformach osiem narzędzi zaczęło je cytować w ciągu tygodnia.

Które wyszukiwarki AI najczęściej powtarzały zmyślone informacje?

Najbardziej podatny okazał się Grok, który linkował do zasianych wpisów w 30 z 32 odpowiedzi i powtarzał podstawione szczegóły w 53% przypadków. ChatGPT robił to w 10% odpowiedzi, Google AI w 6%, a Perplexity, mimo że linkował do wpisów, nie powtórzył żadnego zmyślonego szczegółu.

Czy publikacja na własnym blogu wystarczy, żeby AI zaczęło cytować treść?

W tym badaniu nie wystarczyła. 40 wpisów na samodzielnie hostowanej stronie WordPress nie przyniosło w ciągu siedmiu dni ani jednego cytowania. Znacznie skuteczniejsze były serwisy, które dane narzędzie i tak cytuje najczęściej, takie jak Medium, YouTube czy Reddit.

Czy takie działania są zgodne z zasadami Google?

Nie. Od 15 maja 2026 roku Google wprost zalicza próby manipulowania odpowiedziami generatywnymi w wyszukiwarce do naruszeń zasad dotyczących spamu. Eksperyment przeprowadzono wcześniej, w marcu i kwietniu, więc nie pokazuje skuteczności obecnych zabezpieczeń.

Jak chronić markę przed fałszywymi informacjami w odpowiedziach AI?

Regularnie sprawdzaj, co wyszukiwarki AI mówią o Twojej firmie i produktach, publikuj jednoznaczne, faktograficzne treści na własnej stronie oraz na profilach w serwisach często cytowanych przez AI, a w razie wykrycia błędów reaguj publikacją sprostowań w tych samych kanałach.